Dwie starsze panie Marysia i Olga w zaciszu pokoju miały oglądać swój ulubiony serial „Luz Maryja”. Teraz w telewizji leci już coś innego.
Wchodzi córka jednej z nich i chce się dowiedzieć co dziś wydarzyło się w filmie, bo nie miała czasu obejrzeć, więc pyta:
- Co nowego było w dzisiejszym odcinku?
- No, nie wiem…jakoś zapomniałam… – odpowiada Marysia i speszona spogląda na Olgę. – Jak to było? Olga, no powiedz, bo ja jakoś zapomniałam.
- Oj, ja też nie mogę sobie przypomnieć…
- Oglądałyście i nie pamiętacie?…- A Maryja już wyjechała do Ameryki?
- O, no właśnie! Nie, nie, nie wyjechała, ale się pakowała, takie wielkie walizki, prawda Olga?
- Tak, tak, pakowała się i tyle ludzi tam było – dodaje Olga z iskrą w oku.
- No i co jeszcze?
- No…, nie pamiętam…
- Ja też jakoś nie pamiętam…- dodaje Olga i kręci się speszona.
Na to, wchodzi wnuczka Marysi.
- O, dobrze, że jesteś Agniesiu – Marysia zwraca się do wnuczki. - Powiedz nam, bo mamusia się pyta, co tam było dzisiaj w tym odcinku, bo my jakoś zapomniałyśmy?…
- Oj, babciu…Przecież przez dwie godziny nie było prądu i nie oglądałyśmy. Dopiero włączyli…

Mama z małym Szymusiem wraca z krowami z pastwiska. Wcześniej przestrzegła go, żeby przed przejściem przez ruchliwą drogę trzymał krowę mocno za łańcuch. Szymuś z jedną z krów pognał prędzej. Mama widzi, że są już tuż, tuż przed jezdnią więc krzyczy:
- Szymuś trzymaj mocno! Trzymaj!!!
Szymuś trzyma zakręcając sobie łańcuch wokół dłoni.
Mama widząc, że krowa się wyrywa, znów krzyczy:
- Szymuś trzymaj! Trzymaj Szymuś!
Szymuś zapiera się i trzyma.
Krowa przewraca malca i wyrywa łańcuch z jego rączki.
Matka podbiega, a malcowi krew sączy się z rany.
Rozgorączkowana matka widząc to, krzyczy wymachując pięścią na krowę:
- A to kurwa… Widzisz Szymuś.

Czteroletni Szymon Walkowski mieszka z rodzicami w Grabowie. Na spotkaniu z krewnymi młoda mama chce się pochwalić elokwencją swego malca.
- Szymuś, powiedz cioci jak się nazywasz?
- Nie wiem… - cedzi powoli.
- Szymuś, no powiedz jak się nazywasz?, przecież wiesz…
- Nie wiem…
Już trochę podenerwowana mama, znów powtarza.
- Szymuś! No powiedz jak się nazywasz, przecież w domu mówiłeś?
- Nie wiem…
- No Szymon! Szybko powiedz jak się nazywasz, bo dostaniesz!
- G r a b o w o… - wydusza z siebie wystraszony malec.

c.d.n.